Czy ojcowie z problemem alkoholowym mają szansę na odzyskanie pełni praw rodzicielskich?

Polskie sądy są stronnicze w przypadku przyznawania praw rodzicielskich oraz praw do opieki nad dzieckiem. Czy ojcowie mają szansę wywalczyć swoje prawa? Pragnę podzielić się z Wami moją historią.

Zacznijmy od początku

Jestem ojcem 3-letniego Jasia. Od zawsze starałem się zapewnić dobry byt dziecku oraz to, aby było szczęśliwe. Niestety mam także nad sobą cienie przeszłości, które sprawiły, że straciłem prawa do opieki nad moim synkiem. Dzisiaj uważam, że dobrze, że sięgnąłem dna, by móc podnieść się z kolan i zawalczyć o moje dziecko, które bardzo kocham. Od pewnego czasu między mną a moją żoną zaczęło się psuć. Żona wracała późno z pracy, a ja byłem zły i zazdrosny o to, że po godzinach pracy nie wraca do domu i nie spędza czasu z rodziną, a poświęca się innym obowiązkom. Przyznaję, że zachowywałem się okropnie, ponieważ sądząc, iż żona ma kochanka, śledziłem ją i robiłem awantury.

Po czasie w celu odreagowania złości i frustracji zacząłem pić. Moja partnerka wielokrotnie mówiła o tym, iż ograniczam jej wolność, a jeżeli chcemy godnie żyć, musi pracować, a czasami także spotkać się z przyjaciółkami. Mój problem alkoholowy narastał. Piłem coraz częściej i sięgałem po mocniejsze trunki. To był feralny wieczór, kiedy żona wróciła, jak zwykle później z pracy. Była w doskonałym nastroju, a ja byłem już mocno podpity. Sądziłem, że była z nim- wyimaginowanym facetem, którego wpierałem, że ma. W szale złości i pijaństwa uderzyłem ją. Następnie nakrzyczałem na naszego synka, który był przerażony krzykiem rodziców i awanturą. Żona zagroziła, że odejdzie i zabierze mi prawa rodzicielskie. Kiedy to usłyszałem uderzyłem, ją drugi raz. Tak mocno, że uderzyła głową o podłogę i straciła przytomność. Kiedy nie było mnie w domu uciekła i złożyła pozew o rozwód i rozpoczęła się batalia o odzyskanie mojego dawnego życia oraz praw do kochanego synka.

Nadeszły zmiany

Poprosiłem o pomoc prawnika, który specjalizował się w prawie rodzinnym. Byłem zdeterminowany, jednak nadal sięgałem po alkohol. Żona ze względu na zrobioną wcześniej obdukcję oraz świadków potwierdzających mój problem alkoholowy doprowadziła do ograniczenia praw rodzicielskich, a moje spotkania z synem przebiegały pod nadzorem kuratora sądowego. Byłem przecież uważany za niebezpieczną bestię, którą oczywiście byłem. Nigdy nie skrzywdziłbym jednak mojego syna i wstydzę się tego, co zrobiłem żonie. Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć.

Tak więc pan mecenas powiedział, iż pierwszym krokiem, jaki powinienem zrobić, aby zyskać szansę na kontakt z dzieckiem i opiekę nad nim, jest odwyk oraz terapia AA. Następnie po uzyskaniu pozytywnej opinii z ośrodka terapii uzależnień będziemy mogli starać się o zwiększenie władzy rodzicielskiej. Od razu udałem się do ośrodka i spędziłem tak mimo wszystko dobry czas. Nauczyłem się panować nie tylko nad alkoholem, ale także złością i porywczością.

Co było dalej?

Wielokrotnie próbowałem porozmawiać z byłą żoną, jednak ona nadal nalegała na kontakt przez prawników. Pokazywałem zaświadczenia oraz deklarowałem, że nigdy więcej bym jej nie skrzywdził, a co dopiero naszego kochanego synka. Powiedziałem, że pracowałem pod okiem terapeutów i dziś jestem innym człowiekiem. Błagałem, żeby dała mi szansę. Do czasu rozprawy nie chciała słyszeć słowa o moich postępach. Na sali sądowej mimo ukazania dowodów na to, że jestem czysty, nie okazywała ani krzty zrozumienia i chęci kompromisu. Miałem wrażenie, że chodzi nie tylko o strach o dobro dziecka, ale też chęć zawłaszczenia go. Sądy są po stronie matek i to pewnie jeszcze długo się nie zmieni.

Czy ojcowie mają szansę w walce o dziecko?

Jako że terminowo płaciłem alimenty, nie zaburzałem spokoju mojej byłej żony i przede wszystkim- zawalczyłem o siebie dzięki odwykowi i terapii uzależnień, odzyskałem prawo do opieki nad dzieckiem. Ograniczenie zostało zmniejszone, gdyż po pewnej rozprawie zniesiono mi nadzór kuratora. Miał być to okres próbny, aby sprawdzić, czy potrafię opiekować się moim dzieckiem. Widywałem się z nim raz w tygodniu na trzy godziny. Nie nastawiałem go przeciwko matce, co chyba zostało docenione przez moją byłą partnerkę, gdyż dobrowolnie zaproponowała, iż mogę widywać się z dzieckiem częściej. Dziś zostaje u mnie na cały weekend. Stale chodzę na terapię, dbam o rozwój osobisty i panuję nad złością. Obecnie związałem się także z pewną kobietą. Jestem szczery i otwarcie mówię o tym, co przeszedłem. Nie jestem już ani zazdrosny, ani agresywny, jednak w obawie przed złamaniem się ciągle uczęszczam na terapię.

Kilka słów podsumowania

Jeżeli macie Panowie problem z odzyskaniem praw rodzicielskich lub ich ograniczeniem, wiedzcie, że ja też byłem w takiej sytuacji. Przeszedłem przez piekło z własnej winy, jednak dziś jestem silny i wierzę w to, że polskie sądownictwo niedługo bardziej przychylnie będzie patrzeć na ojców i ich prawa. Do wychowywania dziecka potrzebne są obie strony. Jeżeli więc macie problem, ciemną przeszłość lub pod wpływem intrygi straciliście to, co najważniejsze, pamiętajcie, że warto przyjrzeć się sobie, poprawić siebie pod każdym względem oraz zasięgnąć porad specjalistów tak samo, jak ja to zrobiłem. Dziś dla dobra dziecka utrzymuje z jego matką dobre relacje i wielokrotnie przepraszałem ją za krzywdę, którą wyrządziłem. Cieszę się, że jest szczęśliwa.

Paweł 36 lat, Wrocław.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.