ZAJĘCIA POZASZKOLNE – JAK JE WYBIERAĆ I JAK Z NIMI NIE PRZESADZIĆ

Nie od dziś wiadomo, że dzieci to aniołki. Wychowywać je to sama przyjemność – powie każdy posiadacz owych, czyli rodzic. Dlatego chcemy dla naszych pociech jak najlepiej. Tutaj judo, bo lubi, tam nauka angielskiego, bo to przyda się w przyszłości. I tak na niecodzienne umiejętności wydajemy średnio 200-300 złotych miesięcznie.

PO SZKOLE… NA ZAJĘCIA

Zajęcia pozaszkolne – bo o nich mowa – dotyczą prawie trzech czwartych polskich uczniów. Wspieramy rozwój dzieci w różnych dziedzinach – w zależności od ich upodobań i naszych możliwości. Według raportu platformy MAM z końca 2018 r., najchętniej posyłamy dzieci na zajęcia sportowe (57%). Na kolejnych miejscach są kursy i lekcje języków (28%) oraz korepetycje z przedmiotów szkolnych (13%). Popularna jest też nauka gry na instrumencie (10%).

Średni miesięczny wydatek na tego typu zajęcia to 265 złotych. Kwota i tak wydaje się stosunkowo niska, gdy przyrównamy ją do cen korepetycji z ogłoszeń internetowych. Zdarzają się tam liczby z końcówką –set za kilkadziesiąt minut pracy. Stawki oczywiście różnią się w zależności od wybranej dziedziny oraz miejsca, w którym pobieramy lekcje. Przykładowo w Warszawie możemy zapłacić nawet 100% więcej, niż w mniejszej miejscowości. Za grupowe spotkania zwykle płaci się mniej.

KORZYŚCI DZIŚ I JUTRO

Dlaczego w ogóle rodzice decydują się na tego typu wydatki? Bo każda dodatkowa umiejętność zaowocuje w przyszłości. Ta przyszłość może nadejść bardzo szybko w postaci  pozytywnego rozwoju bądź przydać się po wielu latach. Tak jest na przykład z nauką języka angielskiego, którego znajomość zapewnia dobry start na rynku pracy. Często pobierane nauki przeradzają się też w pasję, której obecność w życiu każdego człowieka jest nieopisanym sprzymierzeńcem.

CZAS NA DECYZJĘ

Odpowiadając na pierwsze pytanie zawarte w tytule – jak wybrać dodatkowe zajęcia – to oczywiście kwestia preferencji. Preferencji obopólnych – dziecka i rodzica. Nie może być tak, że zmuszamy pociechę do zajęć, bo mamy uporządkowaną wizję jej przyszłości. Bez chęci nie ma rezultatów, bez rezultatów nie ma chęci.

Każdy rodzić zna doskonale swoje dziecko. Wie, co lubi robić, a czego nie i tutaj znajduje się klucz do podjęcia decyzji. Jeśli zajęcia nie mają być tylko rozrywką, a nie powinny być nią tylko i wyłącznie, należy przeanalizować też możliwości fizyczne dziecka. W grze na fortepianie atutem mogą być duże dłonie, z kolei akrobatyka jest domeną osób drobnych i tak dalej.

CO WYBIERAJĄ POLACY?

Warto też zainspirować się wyborami osób wokół nas. Co drugi młody człowiek, za aprobatą rodziców, uczęszcza na zajęcia sportowe. Królują szkółki piłkarskie, lekcje tańca oraz sztuk walki. Z języków Polacy najczęściej decydują się na angielski – tutaj mamy pewność, że inwestujemy w konkretną kompetencję. Nie jest też żadnym wstydem zapisać pociechę na lekcje z przedmiotów szkolnych. Z raportu MAM wynika, że to właśnie ten rodzaj dodatkowej edukacji pochłania największą część budżetu polskich rodzin. W ramach rozwoju artystycznego dzieci najczęściej chodzą do szkół muzycznych lub na indywidualne nauki gry na instrumencie.

JAK NIE PRZESADZIĆ?

Zasada podstawowa przy wyborze zajęć powinna brzmieć: nie przeciążaj! Po pierwsze – dziecka – zapisując je na zbyt wiele dodatkowych aktywności. Jeśli pociecha nie ma w ogóle czasu wolnego, to znaczy, że przesadzamy. Zabawa z rodzeństwem lub rodzicami może być równie wartościowa jak nauka gry w szachy. Zmuszanie też nie należy do najlepszych pomysłów, o czym już pisaliśmy. Chęć powinna wychodzić z obydwu stron.

Pamiętajmy, że lekcje wymagają często zaangażowania rodzica. Siedmiolatek nie utrwali w głowie nawet połowy spośród ćwiczeń, które pokazał mu pedagog podczas godziny nauki gry na skrzypcach. Nie mówiąc o profesjonalnym nazewnictwie – gryf, pudło rezonansowe, podstawek – który maluch by to spamiętał? Dlatego na niektórych zajęciach, przynajmniej na początku, nie może zabraknąć czujnego oka dorosłego. No chyba, że nie mamy potrzeby jakichkolwiek rezultatów – ale czy wtedy nauka ma sens? No i przede wszystkim, czy niepotrzebnie nie obciążamy własnego portfela? To drugi problem, z którym trzeba się liczyć.

DROGIE ANIOŁKI

Przytoczony raport wskazuje, że najwięcej wydajemy na korepetycje z przedmiotów szkolnych oraz naukę gry na instrumentach – w obydwu przypadkach prawie 350 złotych. Na trzecim miejscu jest taniec z kwotą 284 złotych. Dla 7% respondentów zajęcia dodatkowe stanowią największy wydatek na pociechy w skali miesiąca. Na ratunek przychodzi tu szeroki wybór ofert, który zazwyczaj umożliwia znalezienie tańszej alternatywy.

Koniec końców – nadprogramowy rozwój aniołków trochę kosztuje i pieniądze i tak trzeba wydać. Dlatego warto planować harmonogram z głową. Bez przymusu, bez jeżdżenia po dziecko na drugi koniec miasta, bez dziesięciu zajęć tygodniowo.

Dobrochna Surma

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.